Tu macie adres piosenki do tła: http://www.youtube.com/watch?v=jd88Zw1BL9c
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nadszedł ten dzień. Krople powoli płynęły w dół...Rosa jeszcze zimna...Czas nieskończenie długi. Ostatnie słowo...Ziemia przykryła trumnę, a marynarka Louis`a moje ramiona. Rosa coraz zimniejsza a Msza dobiegła końca...Moje łzy jeszcze mokre, a innych suche...Miała czekać wiecznie. Miał czekać wiecznie.
Lecz odeszli z suchym wiatrem...Odeszli bez pożegniania, czy wyjaśnień. Zostawili tylko śnieżnobiałą kartkę papieru. A na kartce, zawiłym pismem ślad:
"Tak Nam przykro...To było jedyne roziązanie. Gdy my rozpłyniemy się w mgle, Niech Tobą zajmie się Louis. To dobry chłopak. Tak będzie najlepiej słońce."
Wspomnienia stały się niewyraźne. Czas stanął. A ja? Stałam obok Louis`a, wpatrzona w grób.
Liz and Taylor Oxder
Odeszli w dal, zostawiając puste miejsce w sercu. Puste mieszkanie i myśli. Echem rozbity wazon i płacz dziecka. Nie pomyśleli, że mogę sobie nie radzić z Emily. Nie pomyśleli, że to za dużo...Zostawili mnie. A teraz kiedy zrozumiałam jak bardzo ich kochałam i szanowałam, umarli. Zostawili mnie pod opieką Louisa Tomlinsona i jego "Braci". Lecz tak naprawdę czułam się sama jak palec. Jak niespokojna dusza na wietrze.
Jak wisząca nadzieja, która czeka by zjechać w dół. Czekałam. Myślałam, że to sen, lecz im bardziej trwał tym bardziej wątpiłam. "Hope"? "Nadzieja?" Straciłam ją. Dawno temu. "Za każdym razem, więcej tych słów przez które cierpie." A rosa już zamieniona w szadź. Już nie płynna tylko stojąca miejscu smutnie. Tak jak ja...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz